Czym jest laktacja, jak ją pobudzić i jak zatrzymać?

Laktacja w pytaniach i odpowiedziach – rozmowa  z lek. med. Katarzyną Raczek-Pakuła/Konsultant laktacyjny IBCLC


Tak znana, a jednocześnie tak nieznana. Wokół jej istnienia narosło wiele mitów i błędnych przekonań. Wciąż stanowi źródło wielu dyskusji oraz, niestety, kontrowersji. A tymczasem to jeden z najbardziej zaskakujących i złożonych procesów, do jakich zdolne jest kobiece ciało. Oto ona – laktacja.

Zacznijmy od podstaw - czym właściwie jest laktacja?

Najprościej mówiąc, laktacja to proces wydzielania mleka przez gruczoły piersiowe, który ma na celu wyżywienie potomka. Tym pojęciem określa się czas, w którym dziecko jest karmione piersią lub odciąganym mlekiem.

Co inicjuje ten proces? Czy istnieją sposoby na wywołanie laktacji?

Z reguły (pomijając laktację indukowaną u kobiety, która przygotowuje się do adopcji dziecka) do uruchomienia hormonalnych procesów prowadzących do laktacji jest konieczna ciąża. Jednak, aby mogła ona w pełni wystartować, konieczne jest nie tylko urodzenie dziecka, ale też wydalenie całego łożyska. W przypadku zalegania resztek tej tkanki w macicy (nie zdarza się to często, ale jednak), będą one nadal wydzielały progesteron hamujący uruchomienie produkcji mleka. Dopiero po wydaleniu łożyska mechanizmy hormonalne zadziałają niejako „z automatu”. Jednak nasz organizm potrzebuje również sygnału, że mleko ma być produkowane przez dłuższy czas. Dlatego następnym czynnikiem warunkującym powodzenie w karmieniu piersią jest postępowanie po porodzie - częste ssanie piersi przez dziecko, a jeśli z jakichś względów zostanie ono oddzielone od mamy, odciąganie pokarmu co najmniej 8 razy na dobę.

Wiele mam zadaje sobie pewnie pytanie, czy będąc jeszcze w ciąży można jakoś wspomóc laktację…

Na wszystkich etapach, które są zależne od gry hormonów, mama może co najwyżej zaufać naturze i swojemu organizmowi, że wszystko dzieje się tak, jak powinno. Są rzeczy, na które nie mamy bezpośredniego wpływu, a tym samym nie możemy ich regulować. Natomiast prawidłowe postępowanie po porodzie i w pierwszych tygodniach po nim jest kluczowe dla powodzenia w karmieniu piersią. To z kolei w dużej mierze zależy od wiedzy mamy w tym zakresie. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby w każdym szpitalu mama mogła liczyć na profesjonalne wsparcie i pomoc, jednak wiemy, jakie są realia. Dlatego najlepszym wsparciem dla laktacji na etapie ciąży będzie zdobywanie przez mamę aktualnej, rzetelnej wiedzy o karmieniu piersią.

Wspomniała Pani o etapach laktacji. Jak się nazywają i czym charakteryzują?

Pierwszym etapem jest tak zwana Laktogeneza I, kiedy pęcherzyki mleczne zaczynają produkować mleko przedporodowe. Dzieje się to od ok. 16. tygodnia ciąży za sprawą estrogenu oraz progesteronu wydzielanego przez łożysko. Hormony te powodują rozwój sieci przewodów mlecznych oraz dojrzewanie tkanki gruczołowej piersi. Drugi etap to Laktogeneza II, która następuje w 2-3 dobie po wydaleniu łożyska. Wtedy stężenie progesteronu i estrogenu gwałtownie spada, natomiast rośnie prolaktyny. Gruczoły piersiowe są przygotowane do odebrania tego „prolaktynowego sygnału” i rozpoczynają produkcję dużych ilości mleka. Kolejny etap – stabilizacja laktacji zwana Laktogenezą III- następuje z reguły ok. 6 tygodnia po porodzie. Ilość mleka jest wtedy dostosowana do potrzeb dziecka i utrzymuje się przez cały okres karmienia.

Po czym właściwie poznać, że laktacja działa prawidłowo?

Najbardziej obiektywną metodą oceny prawidłowego przebiegu laktacji, jest ważenie dziecka i obliczanie przyrostów masy ciała. W okresie od 0 do 3 miesięcy powinny one wynosić co najmniej 26g/d (licząc od najniższej masy po urodzeniu).

Na co dzień można jednak korzystać ze wskaźników skutecznego karmienia, które pozwalają ocenić czy dziecko je prawidłowo i czy się najada. Warto korzystać z tej metody, pamiętając, że wskaźniki mają zastosowanie maksymalnie do 6 tygodni po porodzie. Później wszystko nieco się zmienia.

 Oto one:

- dziecko jest karmione co najmniej 8 razy na dobę, ma prawidłową pozycję i dobrze ssie,

- dziecko jest aktywne przy piersi, słychać łykanie, które trwa co najmniej 10-15 minut,

- piersi po karmieniu są wyraźnie luźniejsze niż przed nim,

- dziecko jest aktywne, zadowolone, budzi się do karmienia,

- moczy minimum 6 pieluch na dobę, a mocz jest jasny i bezwonny,

- oddaje kilka do kilkunastu papkowatych stolców na dobę.

Czy w przypadku problemów z laktacją istnieją jakieś sposoby na jej zwiększenie?

Jeśli stwierdzony zostaje rzeczywisty niedobór pokarmu, u większości kobiet możliwe jest zwiększenie produkcji mleka. Nigdy nie ma gwarancji powodzenia tego procesu, ale zawsze warto spróbować. Jeżeli dziecko dobrze chwyta pierś i dobrze ssie, a także jest na tyle małe albo spokojne, by ssać pierś również, gdy nie płynie z niej dużo mleka, najlepszym sposobem jest zwiększenie częstotliwości karmień do 10-12 na dobę i podawanie obu piersi w czasie jednego karmienia. Zwykle jednak konieczna jest dodatkowa stymulacja/odciąganie pokarmu laktatorem. Częstotliwości i czas odciągania powinny być dobrane indywidualnie podczas porady laktacyjnej. Czasem wystarczy stymulacja trwająca 5-10 minut po karmieniu, a czasem pół godziny 8 razy dziennie. Warto też wiedzieć, że niedożywiona mama nie będzie w stanie produkować wystarczających ilości mleka dla dziecka. Niewskazane jest ograniczanie diety mamy „na wszelki wypadek”. Udowodnione działanie wspierające laktację ma formuła składników oparta o słód jęczmienny, beta-glukan i melisę zawarta w żywności specjalnego przeznaczenia medycznego femaltiker plus. Stosowanie tego produktu ma szanse na zwiększenie ilości pokarmu oczywiście pod warunkiem, że piersi będą odpowiednio często opróżniane/stymulowane do produkcji, czy to przez dziecko, czy przez laktator.

Znamy już czynniki działające pozytywnie na laktację. A co wpływa na nią negatywnie?

Czynników mogących zaburzyć laktację jest bardzo wiele i są różne na różnych etapach laktacji. Do najczęstszych z nich należą: zbyt rzadkie i nieprawidłowe przystawianie dziecka do piersi, dokarmianie bez rzeczywistej potrzeby, wady w budowie jamy ustnej dziecka – wędzidełko podjęzykowe upośledzające ruchomość języka; podawanie smoczka-uspokajacza zanim laktacja się ustabilizuje. Niestety, muszę wymienić też brak wiary w możliwość wykarmienia dziecka, brak wsparcia w szpitalu i w najbliższym otoczeniu oraz tak zwane „dobre rady”, niemające pokrycia ani w rzeczywistości, ani w aktualnej wiedzy medycznej.

Przychodzi moment decyzji o odstawieniu dziecka od piersi… Jak wygląda procedura wygaszania laktacji?

Mechanizmy hamujące laktację uruchamiają się, gdy piersi są przepełnione przez dłuższy czas, jednak wciąż w granicach komfortu. Niezależnie od wybranej metody zakończenia laktacji, zawsze może się zdarzyć, że przepełnienie piersi stanie się bolesne. W takiej sytuacji, aby nie dopuścić do zapalenia piersi, należy odciągnąć nieco mleka (20-30ml) i zrobić na piersi zimny okład na ok. 10 minut.

U niektórych mam takie odciąganie pokarmu może być konieczne kilka razy na dobę, u innych raz dziennie, a z czasem co kilka dni. To, jak długo trwał będzie proces wygaszania laktacji, jest sprawą indywidualną. Zdecydowanie najlepszym sposobem jej zakończenia jest stopniowe odstawianie dziecka od piersi. Dlaczego? Ponieważ dzięki temu proces przebiega w miarę łagodnie zarówno dla dziecka, jak i piersi mamy, które mogą stopniowo ograniczać produkcję. Przy tej metodzie rezygnuje się co kilka dni z jednego karmienia piersią. Zdarzają się też sytuacje nagłe, gdy laktacja musi być zatrzymana szybko - wówczas stosuje się leki hamujące produkcję mleka. Niestety, mają one dotkliwe i często występujące skutki uboczne (nagłe spadki ciśnienia, omdlenia), dlatego nie są polecane przy naturalnym odstawianiu dziecka od piersi.