shutterstock-1272217204.jpg

Relaktacja czyli przywracanie i (re)aktywowanie karmienia piersią

Jak uratować karmienie piersią?

Ważną informacją od której chcielibyśmy zacząć jest to, że nie każde zmniejszenie liczby mleka w piersiach musi stanowić symptom zanikającego pokarmu. Jest kilka sytuacji, w których mama może zaobserwować u siebie mniejszą ilość mleka: 

  • pod wpływem stresu
  • w okresie infekcji
  • ok. 4-6 tygodnia po porodzie można zauważyć, że piersi nie są już tak pełne mleka. To jest czas, w którym zazwyczaj dochodzi do stabilizacji laktacji, czyli momentu gdy ilość mleka jest dostosowana do potrzeb dziecka, a nie nadmierna.

Sytuacje te nie muszą i z reguły nie stanowią zagrożenia dla dalszego karmienia piersią, ale należy pamiętać, że do utrzymania laktacji konieczne jest opróżnianie piersi. Jest to prosta zależność podaży i popytu. Piersi produkują mleko – dziecko lub laktator je opróżniają – dla piersi to sygnał, że mleko jest potrzebne – nadal je produkują. Jeśli z jakiegoś powodu, a możliwych przyczyn jest bardzo wiele, piersi nie są opróżniane wystarczająco często, dochodzi do stopniowego hamowania produkcji pokarmu. Dzieci zachowują się bardzo różnie i ich zachowanie przy piersi czy po karmieniu nie jest wyznacznikiem ilości produkowanego pokarmu. Najbardziej obiektywną metodą jest ważenie dziecka co jakiś czas i sprawdzanie w ten sposób tempa przyrostu masy ciała. Jeśli jest ono na odpowiednim do wieku poziomie, nie ma powodu do niepokoju. Nawet jeśli piersi są miękkie, a dziecko jest przy nich niespokojne .

Zdarzają się sytuacje, gdy karmienie musi być przerwane na kilka dni (np. operacja i kilkudniowy pobyt w szpitalu), wówczas jednak można utrzymać laktację poprzez regularne odciąganie.

Jeśli mamę dotknie choroba, która wymaga podawania leków to również nie jest to sytuacja, która może zagrozić dalszemu karmieniu piersią. Sytuacja zdrowotna wymagająca definitywnego zakończenia karmienia piersią, musiałaby być naprawdę dramatyczna (nowotwór, ciężka choroba psychiczna, ciężka niewydolność krążenia, ciężki stan po wypadku). Większość stanów chorobowych, pozwala na leczenie lekami bezpiecznymi w laktacji i nie wymaga zakończenia karmienia. Może natomiast być konieczne zachowywanie dłuższej przerwy między przyjęciem leku a karmieniem.

Jeśli z jakiegoś powodu (decyzja mamy, sytuacja życiowa itp.) karmienie zostanie zakończone, możliwe jest podjęcie próby relaktacji, czyli powrotu do produkcji pokarmu. Jest to tym łatwiejsze, im mniej czasu minęło od zakończenia karmienia. Jednak są znane przypadki relaktacji nawet po wielu latach.

Aby ponownie rozbudzić laktację, trzeba zacząć dawać piersiom sygnał do wznowienia produkcji. Jeśli dziecko będzie chciało ssać pierś, należy przystawiać je jak najczęściej. Oczywiście na początku ilość pokarmu nie będzie wystarczająca i konieczne będzie dokarmianie.  

Przy chętnie ssącym dziecku dokarmianie może odbywać się przy piersi z pomocą systemu SNS. Jest to system składający się ze zbiorniczka na mleko, do którego podłączona jest miękka rurka, którą podaje się dziecku wraz z piersią.

Jeśli dziecko odmawia ssania piersi, jedynym wyjściem jest stymulacja laktatorem. Co najmniej 8x dziennie, za każdym razem po ok.15 minut każda pierś. Trzeba jednak mieć świadomość, że proces relaktacji jest żmudny i wymaga dużej determinacji oraz wsparcia. Pierwszych efektów można spodziewać się po 4-7 dniach stymulacji. Pomocny może być także Femaltiker, a w trudniejszych przypadkach, można zastosować farmakologiczne wspomaganie laktacji.

Zanim mama powróci do pełnej produkcji pokarmu, może upłynąć nawet 60 dni! W tym czasie dziecko nadal będzie wymagało karmienia mieszanką, oczywiście w miarę postępów w relaktacji, coraz mniejszą ilością. Bardzo pomocny w zachęcaniu dziecka do ssania piersi, jest częsty kontakt skóra do skóry. Początkowo można próbować przystawiać dziecko do piersi w nocy, gdyż wtedy jest ono zaspane i z reguły bardziej chętne do współpracy. Kiedy ten etap będzie opanowany, można przejść do przystawiania w dzień, po drzemkach, a później o różnych porach. Oczywiście im młodsze dziecko i im krócej trwało karmienie butelką, tym szanse na powodzenie są większe. 

Należy zdawać sobie sprawę z tego, iż proces relaktacji jest żmudny i długotrwały. Co więcej, nigdy nie ma gwarancji, że uda się on w 100 procentach. Mając jednak na uwadze ogromne korzyści płynące  z mleka mamy (czy to biologicznej czy adopcyjnej), jest to trud wart podjęcia. Pierwszych efektów można spodziewać się po upływie 4-7 dni. Częściowa produkcja, dzięki której dziecko karmione będzie mieszanie może trwać od 4 do ok.30 dni od rozpoczęcia procesu. Natomiast pełna produkcja, zaspokajająca potrzeby żywieniowe dziecka w całości, jest możliwa nawet dopiero po 60 dniach (ale zdarza się też dużo wcześniej). Nie należy się zatem poddawać zbyt wcześnie. Przebieg procesu można oceniać poprzez kontrolę przyrostów masy ciała dziecka i regulowanie na tej podstawie ilości dokarmiania. Jeśli mama odciąga mleko, po prostu widać na jakim etapie jest produkcja. 

Co zrobić, aby nie dopuścić do zmniejszenia się pokarmu w piersiach i aby nie było potrzeby przeprowadzania procesu (re)aktywacji laktacji?

Przede wszystkim karmić piersią;) Dziecko doskonale samo sobie poradzi z utrzymaniem laktacji, z reguły nie ma potrzeby sztucznie wspomagać tego procesu. Nawet jeśli starsze dziecko jest karmione tylko raz, dwa razy na dobę, piersi będą utrzymywać produkcję tak długo, jak długo będzie ona potrzebna.