fotolia-59678332-subscription-monthly-m-1.jpg

Nie doceniałam jakie to ważne i jak bardzo buduje bliskość dopóki nie sprawdziłam tego na sobie.

„Zaczęło się b dobrze, córkę przystawiłam od razu po porodzie, przez dwie godziny miałyśmy kontakt skóra do skóry. Problemy zaczęły się w 2-3 dobie kiedy brodawki były już mocno nadwyrężone co powodowało ogromny ból przy karmieniu. Zaciskając zęby i stosując kapturki karmiłam 3 tygodnie, aż przyrosty zaczęły być słabe i wtedy za ostatnie pieniądze poszłam na wizytę do doradcy. To nie tylko uratowało moje karmienie ale też podbudowało moją wiarę w siebie. Nadwątloną przez historię ze starszą córką, którą karmiłam tylko przez 6 tyg. a następnie przez brak przyrostów w szpitalu przestawiono ją na mm i powiedziano mi że chciałam sobie wygodnie karmić piersią i zagłodzić dziecko (Warszawa, Niekłańska). Nie miałam wtedy prawie żadnej wiedzy o laktacji i przyjmowałam wszystko tak jak mi mówiono że będzie dobrze dla dziecka.

Teraz dzięki temu że trafiłam w internecie na grupy wsparcia, karmię nadal (11msc) i nie zamierzam przestać mimo częściowego powrotu do pracy.  

Nie doceniałam jakie to ważne i jak bardzo buduje bliskość dopóki nie sprawdziłam tego na sobie. Przykre jest to że tak daleko odeszliśmy od natury że najbardziej naturalną rzecz pod słońcem potrafiliśmy zaprzepaścić. piszę to z pełną świadomością ponieważ dopóki nie trafiłam na osoby kompetentne w tej dziedzinie byłam zalewana informacjami korzystnymi z punktu widzenia producentów mm, i wszelkiej żywności dla niemowląt oraz poradami na temat diety matki karmiącej. Boli mnie też tragiczny brak wiedzy lekarzy na temat laktacji!”

Mama Zosi