fotolia-58881108-subscription-monthly-m-2.jpg

Żałuję, że nie karmiłam trochę dłużej (około 12 miesięcy), ale jakoś tak wyszło.

„Mój poród odbył się poza PL. Opieka medyczna była fantastyczna, zarówno podczas porodu jak i tuz po nim. Położne były na każde zawołanie, pomagały przystawić dziecko choćby prosiło się je o pomoc co 5 minut – zawsze z uśmiechem na ustach. Dodatkowo po porodzie można było uczestniczyć w zajęciach z doradca laktacyjnym (było takich spotkań około 3 dziennie w różnych godzinach) który opisywał z czym się to wszystko je – na zajęcia można było przyjść z maluchem. Teoria, ale pomaga. 

Doradca laktacyjny był też normalnie zatrudniony w szpitalu na pełen etat (w godzinach mniej więcej 8 do 19) do dyspozycji wszystkich mam. Wystarczyło zapisać się na listę jeśli miało się problem (czas oczekiwania to kilka godzin) a doradca przychodził, sprawdzał jak przystawiamy dziecko, czy dziecko odpowiednio ssie, etc, dawał wskazówki, podnosił na duchu. Niesamowite jak dużo mam po tą pomoc się zgłaszało!

Myślę, że wyżej wymienione fakty (ogromne wsparcie personelu medycznego) i córa wyjątkowo chętnie współpracująca (od początku dobrze ssała, nie miałam problemów z brodawkami, jadła maks. 20-30 min co 2-3h, w nocy tylko raz) sprawiły, że czas karmienia piersią wspominam fantastycznie. Obie bardzo lubiłyśmy ten czas który miałyśmy tylko dla siebie. Żałuję, że nie karmiłam trochę dłużej (około 12 miesięcy), ale jakoś tak wyszło. 

Reasumując, całym sercem popieram takie akcje i marzę by to nie tylko mamy były uświadamiane w tym kierunku, ale również personel medyczny który chętnie i bez marudzenia służy pomocą.”

Mama 1.5 rocznej dziewczynki