femaltiker-k-1100220821-1.jpg

Czy powinniśmy rezygnować z mięsa? Czy parówka może być zdrowa i jak wybrać dobrą rybę. Rozmowa z Panią Profesor Małgorzatą Kozłowską-Wojciechowską. Część III


MMRz: To zapytam teraz o mięso. Ostatnio WHO alarmuje, że spożycie mięsa szczególnie w formie przetworzonej zwiększa ryzyko raka jelita grubego. Czy to oznacza, że dzieciom też powinniśmy ograniczyć mięso w diecie?

MKW: Lubię czasami takie raporty… To jest kolejna problemowa kwestia. My jesteśmy z natury ludźmi mięsożernymi i wbrew pozorom jesteśmy genetycznie do jedzenia mięsa przystosowani. Problemem jest jedna rzecz, że utarło się w naszym myśleniu, że mięso jest źródłem białka. Mięso nie jest tylko źródłem białka. Prawdą jest, że białko z mięsa jest białkiem pełnowartościowym, ale oprócz  białka w mięsie są przede wszystkim tłuszcze i naturalną jest rzeczą że my musimy nasze diety kontrolować pod kątem ilości tłuszczu spożywanego w ogóle w ciągu dnia. I to nie chodzi o ten tłuszcz dodany – widoczny. Tylko chodzi o ten tłuszcz ukryty w produktach. Jakich? Oczywiście mam tu na myślę mięso, nabiał, ale również produkty pochodzenia roślinnego.

MMRz: Czyli na tłuszcz z roślin też powinniśmy uważać?

Ostatnio przyszła do mnie pacjentka z potwornym poziomami cholesterolu, która jadła 3 awokado dziennie, a nie je mięsa i zapytałam ją czy ona wie, ile tłuszczu zawiera awokado? Ona tego nie wiedziała, bo myślała, że to owoc, więc jest zdrowy i może jeść go w nieograniczonych ilościach. Ale wracając do mięsa. My używamy różnych technik kulinarnych i naturalnie najgorszą technika jest smażenie, którą najbardziej lubimy. A dlatego lubimy, że produkt smażony  ma więcej tłuszczu i lepiej nam smakuje. Smażenie natomiast wymaga bardzo wysokich temperatur i wywołanie tzw. reakcji Millard’a i my możemy wytwarzać w tym mięsie różne związki, które są niekorzystne dla naszego zdrowia. Ale jeśli to samo mięso ugotujemy, udusimy, uparujemy, czy ugrilujemy w sposób właściwy czyli na tackach, to wówczas te szkodliwe substancje występują w znacznie mniejszych ilościach.

MMRz: Czyli kwestia obórki mięsa a nie samo mięso jest tu kluczowe?

MKW: Dokładnie tak oraz rodzaju tego mięsa.  Nie powinniśmy rezygnować z mięs białych, drobiowych czy ryb, głównie morskich. A nawet jeśli dzisiaj mam ochotę zjeść polskiego schabowego, to nie mogę myśleć, że po tym schabowym dostanę raka jelita grubego. Ale za to na śniadanie już może zjem sałatkę warzywną, a na kolację zjem makaron z jabłkami. I to na tym ma polegać. Należy we wszystkim zachować umiar. Mięso dzieciom jest też potrzebne.

MMRz: Przecież to jednak najlepsze źródło żelaza…

MKW: Otóż to. Dlatego, że jeśli chcielibyśmy dostarczyć dziecku wszystko to, co mięso niesie, to porcje dla dzieci byłyby nie do zjedzenia i koniec….

MMRz: A co z parówkami Pani Profesor? Większość dzieci je lubi. Czy wszystkie są złe? Na co zwracać uwagę przy wyborze, jeśli już dziecko je spożywa?

MKW: O tutaj jest wielki problem, bo tutaj jest kwestia producentów. Musimy przede wszystkim sprawdzać skład. Tam nie może być MOM czyli mięsa oddzielonego mechanicznie. I parówka to jest przecież mięso zmielone i przyprawy typu pieprz, sól i nic więcej. Wtedy na taką parówkę również w diecie dzieci można sobie pozwolić. I tu też jest kwestia urozmaicenia. Nie zapominajmy, że mięso to też ryby.

MMRz: O widzę, zbliżamy się do mojego ulubionego tematu. Każdy rodzic wie, że „ryba dobra na wszystko”.

MKW: A dzieci nie chcą jeść ryb. Dlaczego? Bo rodzice też często straszą: „Uważaj, bo ość”. To jak Mamo się boisz, to poświęć chwilę i obierz ten kawałek ryby Twojemu dziecku. Jak moje dzieci były małe to siedziałam i ości wyjmowałam, ale ryby dzieci jadły.

MMRz: A które ryby w takim razie? ”. Niestety rodzice najczęściej sięgają po paluszki rybne dla swoich dzieci. To chyba nie jest dobry pomysł? Jak wybierać dobrą rybę?

MKW: Jeśli już podejmujemy próbę nauczenia dzieci jedzenia ryb, to niech to będą ryby morskie. Tylko uwaga: nie wszystko co jest na rynku jest rybą morską, bo panga czy tilapia to nie są ryby morskie. W związku z czym tutaj musimy patrzeć na oferowane produkty, bo te słodkowodne ryby leżą obok tych morskich. Natomiast dzieciom powinniśmy podawać ryby morskie, a i pamiętajmy, śledź to też ryba morska.

MMRz: To przecież jedna z najlepszych ryb jeśli chodzi o zawartość kwasów omega-3.

MKW: I dlatego wystarczy zjeść go małą porcję 50 g czyli małe dzwonko, a jest to już 1 g omega-3.  Wszystko jest możliwe, tylko ważna jest świadomość. Jeśli chodzi o paluszki rybne – niewiadomo jaka ryba obtoczona niewiadomo w czym i jeszcze na dodatek smażona. No bo to jest szybko…Rodzic idzie na łatwiznę. Zmieniły się trochę warunki. Jak ja byłam mała, w domu królowała babcia, która wszystko przygotowywała codziennie smaczne i świeże. Ale powiem tak – jestem osobą naprawdę zapracowaną, ale ja nigdy nie ugotowałam obiadu na dwa dni. I gotuję codziennie.

MMRz: To kwestia po prostu dobrej organizacji…

MKW: Dokładnie tak.